Dlaczego jedno krytyczne zdanie pamiętam przez lata, a dziesięć dobrych słów zapominam po godzinie?

• dlaczego tak bardzo przejmuję się krytyką

Wiele osób zastanawia się, dlaczego tak bardzo przejmuje się krytyką, nawet wtedy, gdy wokół słyszy również wiele dobrych słów.

Wracasz do domu po spotkaniu.

Kilka osób powiedziało Ci:

„Dziękuję, bardzo mi to pomogło.”

„Świetnie to wyjaśniłaś.”

„Bardzo ciekawie się Ciebie słuchało.”

A jedna osoba, wychodząc, rzuciła:

„Myślę, że mogłaś powiedzieć to trochę jaśniej.”

Wieczorem przypominasz sobie całe spotkanie.

I choć usłyszałaś wiele dobrych słów, w głowie wciąż wraca właśnie to jedno.

Brzmi znajomo?

Dlaczego jedno krytyczne zdanie potrafi zostać z nami na lata, a komplementy znikają z pamięci znacznie szybciej?

Dlaczego tak bardzo przejmujemy się krytyką?

W poprzednim artykule pisałam o znakach rozpoznania – wszystkich sygnałach, dzięki którym drugi człowiek pokazuje nam, że nas widzi.

Może to być uśmiech.

Podziękowanie.

Komplement.

Ale także krytyka, dezaprobata czy złość.

To również są znaki rozpoznania.

Nie wszystkie jednak przyjmujemy w taki sam sposób.

Jeżeli przez wiele lat częściej słyszeliśmy, co robimy źle, niż to, co robimy dobrze, nasz wewnętrzny świat mógł nauczyć się jednego:

„To krytyka jest bardziej wiarygodna.”

Dlatego nawet wtedy, gdy wokół pojawia się wiele życzliwych słów, właśnie krytyka najłatwiej przyciąga naszą uwagę.

Dlaczego łatwiej uwierzyć w krytykę niż w komplement?

Kiedy ktoś mówi:

„Świetnie sobie poradziłaś.”

pojawia się myśl:

„Przesadza.”

„Miałam szczęście.”

„Każdy zrobiłby to samo.”

Natomiast gdy słyszymy:

„Mogłaś zrobić to lepiej.”

często myślimy:

„No właśnie.”

„Wiedziałam.”

„To prawda.”

Nie dlatego, że krytyka jest bardziej prawdziwa.

Z perspektywy Analizy Transakcyjnej odpowiedź może być głębsza.

Czasami łatwiej uwierzyć w krytykę niż w komplement, ponieważ lepiej pasuje ona do obrazu siebie, który nosimy w środku.

Co na ten temat mówi Analiza Transakcyjna?

W Analizie Transakcyjnej mówimy o różnych Stanach Ja.

Jednym z nich jest Rodzic, czyli ta część naszej osobowości, w której zapisują się komunikaty usłyszane od ważnych osób.

Jeżeli przez lata dominowały komunikaty:

„Nie przesadzaj.”

„Mogło być lepiej.”

„Nie chwal się.”

„Jeszcze za mało się postarałaś.”

to z czasem taki sposób mówienia może stać się naszym własnym wewnętrznym głosem.

Kiedy więc ktoś nas chwali, ten głos potrafi szybko podważyć usłyszane słowa.

Natomiast krytyka brzmi znajomo.

Jakby potwierdzała coś, co już od dawna o sobie myślimy.

Dlatego jedno krytyczne zdanie może zostać z nami na długo.

Nie dlatego, że było najbardziej trafne.

Ale dlatego, że spotkało się z przekonaniem, które już wcześniej było w nas obecne.

Jak można zacząć to zmieniać?

Pierwszym krokiem nie jest przekonywanie siebie:

„Nie powinienem tak przejmować się krytyką.”

Znacznie ważniejsze jest zauważenie, którym słowom najłatwiej wierzysz.

Czy życzliwe słowa przyjmujesz z taką samą łatwością jak krytykę?

Czy potrafisz zatrzymać się przy dobrym zdaniu choć na chwilę dłużej?

Bo jeśli dobre słowa regularnie odrzucasz, a trudne przyjmujesz bez zastanowienia, być może nie chodzi tylko o to, co mówią inni.

Być może chodzi o historię, którą od dawna opowiadasz sobie o sobie.

W gabinecie często spotykam osoby, które potrafią bardzo długo pamiętać jedno krytyczne zdanie, a z ogromną trudnością przypominają sobie słowa uznania.

Nie myślę wtedy, że są zbyt wrażliwe.

Myślę raczej, że przez wiele lat uczyły się, którym komunikatom warto wierzyć.