Wiem, czego potrzebuję – dlaczego tak trudno mi o tym powiedzieć?

trudno mi mówić o swoich potrzebach

Wiesz, że potrzebujesz odpocząć.

Wiesz, że chciałabyś, żeby partner bardziej Ci pomagał.

Wiesz, że nie masz już ochoty na kolejne spotkanie, ale boisz się odmówić.

Wiesz, że chciałabyś, żeby ktoś Cię po prostu wysłuchał.

Wiesz, że w pracy masz za dużo obowiązków i potrzebujesz o tym porozmawiać.

Wiesz.

A jednak kiedy przychodzi moment, żeby powiedzieć to na głos, nagle pojawia się:

„Nie chcę robić problemu.”

„Może przesadzam.”

„Inni mają gorzej.”

„Jakoś sobie poradzę.”

„Nie chcę, żeby ktoś pomyślał, że jestem wymagająca.”

„Nieważne.”

I potrzeba zostaje w Tobie.

Dlaczego tak trudno powiedzieć, czego naprawdę potrzebujemy?

Kiedy własna potrzeba zaczyna wydawać się problemem

Samo rozpoznanie potrzeby nie zawsze oznacza, że potrafimy ją wyrazić.

Możemy doskonale wiedzieć, że potrzebujemy odpoczynku, bliskości, pomocy, uwagi, przestrzeni albo zwykłego „zostaw mnie teraz w spokoju”.

A jednak możemy mieć poczucie, że nie powinniśmy tego potrzebować.

To ważna różnica.

Bo problemem nie zawsze jest brak kontaktu ze swoimi potrzebami.

Czasami kontakt z potrzebą jest bardzo dobry.

Trudność pojawia się dopiero chwilę później:

„Wiem, czego potrzebuję. Tylko czy mam prawo tego potrzebować?”

„Lepiej się dostosować. Dlaczego trudno mówić o swoich potrzebach?

W Analizie Transakcyjnej możemy spojrzeć na tę trudność między innymi poprzez Dziecko Podporządkowane.

Nie chodzi tutaj o „grzeczne dziecko” w potocznym znaczeniu.

Dziecko Podporządkowane to stan Ja, w którym dostosowujemy swoje zachowanie do oczekiwań, zasad albo reakcji ważnych dla nas osób.

Kiedy byliśmy dziećmi, zależało nam na relacji z dorosłymi.

Potrzebowaliśmy ich opieki, akceptacji i poczucia bezpieczeństwa.

Dlatego uczyliśmy się:

„Tak będzie łatwiej.”

„Lepiej nie złościć mamy.”

„Nie warto się sprzeciwiać.”

„Jeśli będę grzeczna, będzie spokojniej.”

„Nie powinnam sprawiać problemów.”

Takie sposoby reagowania mogły kiedyś pomagać nam utrzymać ważną relację.

Problem pojawia się wtedy, kiedy pozostają z nami długo po tym, jak przestają być potrzebne.

Dorosła osoba może wtedy nadal automatycznie robić to, czego nauczyło się jej Dziecko:

dostosowywać się, ustępować, milczeć, zgadywać potrzeby innych i rezygnować z własnych.

Co dzieje się pomiędzy Dzieckiem a Rodzicem?

W Analizie Transakcyjnej możemy mówić o Rodzicu jako o stanie Ja, w którym obecne są przejęte od ważnych osób sposoby myślenia, oceniania i reagowania.

Rodzic może być wspierający i opiekuńczy.

Może jednak również zawierać krytyczne lub ograniczające komunikaty.

Czasami brzmią one bardzo znajomo:

„Nie bądź egoistką.”

„Nie przesadzaj.”

„Nie rób problemu.”

„Najpierw pomyśl o innych.”

„Nie możesz ciągle czegoś potrzebować.”

„Sama sobie poradzisz.”

„Nie zawracaj nikomu głowy.”

Dziecko ma swoją potrzebę.

Rodzic mówi, że tej potrzeby lepiej nie pokazywać.

I wtedy może pojawić się impas.

Nie jest to po prostu świadoma decyzja:

„Nie powiem, czego potrzebuję.”

To raczej wewnętrzne zatrzymanie.

Jedna część mnie mówi:

„Potrzebuję.”

A druga odpowiada:

„Nie powinnaś.”

I choć jako dorosła osoba wiem, że mogę powiedzieć, czego potrzebuję, coś we mnie nadal zachowuje się tak, jakby wyrażenie tej potrzeby mogło mieć poważne konsekwencje.

„Nie chcę być ciężarem” – kiedy trudno poprosić o pomoc

Wyobraźmy sobie kobietę, która wraca zmęczona z pracy.

Wie, że potrzebuje pomocy.

Partner pyta:

– Wszystko w porządku?

Ona odpowiada:

– Tak.

– Na pewno?

– Tak, po prostu jestem zmęczona.

W rzeczywistości chciałaby powiedzieć:

„Potrzebuję, żebyś dzisiaj przejął część obowiązków. Naprawdę nie mam już siły.”

Ale nie mówi tego.

Dlaczego?

Być może nauczyła się kiedyś, że proszenie o pomoc oznacza bycie słabą.

Albo że trzeba sobie radzić samemu.

Albo że potrzeby innych są ważniejsze.

Albo że kiedy czegoś potrzebuje, staje się dla kogoś ciężarem.

Nie musi pamiętać konkretnej sytuacji, w której ktoś powiedział jej takie słowa.

Czasami nie pamiętamy już źródła danego przekonania.

Po prostu wiemy, że „nie wypada prosić”.

Kiedy niewyrażone potrzeby zamieniają się w złość

To również może być ważna wskazówka.

Kiedy przez długi czas nie wyrażamy własnych potrzeb, możemy zacząć oczekiwać, że druga osoba sama je zauważy.

„Powinien przecież wiedzieć.”

„Gdyby mu zależało, domyśliłby się.”

„Ona powinna zauważyć, że jestem zmęczona.”

A kiedy tak się nie dzieje, pojawia się rozczarowanie, żal albo złość.

I wtedy można powiedzieć:

„Nikt mnie nie rozumie.”

Ale czasami warto zadać sobie inne pytanie:

„Czy ja w ogóle dałam drugiej osobie możliwość dowiedzenia się, czego potrzebuję?”

To nie oznacza, że druga osoba nie powinna być uważna.

Oznacza tylko, że relacja nie może opierać się wyłącznie na odgadywaniu.

Czy wyrażenie potrzeby oznacza, że druga osoba musi ją spełnić?

To bardzo ważne rozróżnienie.

Mogę powiedzieć:

„Potrzebuję dzisiaj trochę czasu dla siebie.”

I druga osoba może odpowiedzieć:

„Rozumiem. Ja z kolei potrzebuję dzisiaj bliskości.”

Moje wyrażenie potrzeby nie daje mi prawa do tego, żeby druga osoba natychmiast ją spełniła.

Ale daje mi możliwość bycia w relacji jako osoba, która również ma potrzeby.

To jest zupełnie coś innego niż podporządkowanie się albo walka o swoje za wszelką cenę.

Dorosły pomiędzy podporządkowaniem a buntem

W tym miejscu szczególnie ważny staje się w Analizie Transakcyjnej Dorosły.

Dorosły może zauważyć:

„Potrzebuję pomocy.”

„Boję się o nią poprosić.”

„Pojawia się we mnie myśl, że nie powinnam obciążać innych.”

„Skąd znam ten sposób myślenia?”

I przede wszystkim:

„Czy dzisiaj nadal muszę postępować tak, jak nauczyłam się kiedyś?”

Dorosły nie musi walczyć z Rodzicem.

Nie musi też zmuszać Dziecka do natychmiastowej zmiany.

Może zacząć sprawdzać rzeczywistość.

Czy naprawdę stanie się coś złego, jeśli poproszę?

Czy druga osoba rzeczywiście uzna mnie za egoistkę?

Czy mogę usłyszeć „nie” i nadal pozostać w relacji?

Czy mogę powiedzieć, czego potrzebuję, jednocześnie uznając, że druga osoba ma prawo potrzebować czegoś innego?

To są pytania, które otwierają przestrzeń pomiędzy automatycznym podporządkowaniem a buntem.

„Mam prawo potrzebować”

Być może najtrudniejszym krokiem nie jest nauczenie się mówić:

„Potrzebuję.”

Być może wcześniej trzeba odzyskać przekonanie:

„Moje potrzeby mają prawo istnieć.”

Nie wszystkie muszą zostać spełnione.

Nie każda potrzeba musi być natychmiast wyrażona.

Nie każda potrzeba będzie zgodna z potrzebami innych ludzi.

Ale sama możliwość zauważenia jej, potraktowania poważnie i zdecydowania, co chcę z nią zrobić, jest ważną częścią autonomii.

Bo autonomia nie polega na tym, że zawsze robię to, czego chcę.

Polega między innymi na tym, że wiem, czego chcę i potrzebuję, potrafię to rozpoznać, mogę o tym powiedzieć, a jednocześnie pozostaję w kontakcie z drugim człowiekiem i jego potrzebami.

Może więc następnym razem, kiedy poczujesz, że trudno Ci powiedzieć, czego potrzebujesz, warto na chwilę zatrzymać się właśnie tutaj.

Nie tylko przy pytaniu:

„Dlaczego nie potrafię tego powiedzieć?”

Ale także:

„Co we mnie mówi, że nie powinnam?”