– W sobotę jednak nie przyjedziemy.
– Szkoda. Myślałam, że spędzimy razem trochę czasu.
– Wiem. Ale tym razem naprawdę potrzebujemy zostać w domu.
– No dobrze…
Rozmowa się skończyła.
Nikt się nie pokłócił. Nikt nie podniósł głosu. A jednak coś się zmieniło.
Jeszcze kilka minut wcześniej była pewna swojej decyzji. Wiedziała, że potrzebuje spokojnego weekendu. Była zmęczona i od dawna planowała, że tym razem nigdzie nie pojedzie.
Teraz zaczęła myśleć:
„Jest jej przykro.”
„Pewnie jest rozczarowana.”
„Może rzeczywiście powinnam pojechać.”
„Nie chcę, żeby przeze mnie było jej smutno.”
Po chwili zaczęła szukać rozwiązania.
– Wiesz co, może jednak przyjedziemy. Chociaż na obiad.
Usłyszała:
– Naprawdę? To byłoby super.
I poczuła ulgę.
Tylko że chwilę później pojawiła się złość.
Na siebie.
Bo przecież wcale nie chciała jechać.
Kiedy trudno nam znieść cudze niezadowolenie
Czasami nie sama odmowa jest dla nas trudna.
Trudniejsze okazuje się to, co dzieje się chwilę później.
Ktoś jest rozczarowany.
Ktoś się złości.
Ktoś mówi:
„Szkoda.”
„Myślałem, że mogę na Ciebie liczyć.”
„Naprawdę nie możesz zrobić tego dla mnie?”
I nagle zaczynamy czuć, że powinniśmy coś zrobić.
Wyjaśnić.
Naprawić.
Zmienić decyzję.
Sprawić, żeby druga osoba znowu była zadowolona.
Czasami nawet nie zauważamy momentu, w którym przestajemy zastanawiać się:
„Czego ja chcę?”
a zaczynamy:
„Co zrobić, żeby ona nie była niezadowolona?”
„Sprawiaj przyjemność” – driver w Analizie Transakcyjnej
W Analizie Transakcyjnej jednym z driverów jest „Sprawiaj przyjemność”.
Można go rozumieć jako wewnętrzną presję, by zadowalać innych, dbać o ich dobre samopoczucie i unikać sytuacji, w których ktoś może być rozczarowany, niezadowolony czy zły.
Samo dbanie o innych oczywiście nie jest problemem.
Przecież chcemy być uważni na ludzi, których kochamy.
Chcemy być pomocni.
Chcemy brać pod uwagę ich potrzeby.
Problem zaczyna się wtedy, gdy zadowolenie drugiej osoby staje się ważniejsze niż kontakt z własnymi potrzebami.
Wtedy „nie chcę” może bardzo szybko zamienić się w:
„Dobrze, zrobię to.”
„Nie ma problemu.”
„Jakoś sobie poradzę.”
„Nie chcę robić Ci przykrości.”
A potem może pojawić się zmęczenie, żal albo złość.
Tylko że ta złość często przychodzi już po fakcie. Kiedy kolejny raz zgodziliśmy się na coś, czego tak naprawdę nie chcieliśmy.
Czy jestem odpowiedzialna za emocje innych?
To może być jedno z trudniejszych pytań w relacjach.
Bo jeśli ktoś jest przeze mnie rozczarowany, bardzo łatwo pomyśleć:
„Zrobiłam coś nie tak.”
Ale czy czyjeś rozczarowanie zawsze oznacza, że zrobiłam coś złego?
Ktoś może być smutny, ponieważ odmówiłam.
Może być rozczarowany, ponieważ wybrałam coś innego.
Może nawet być zły.
A ja nadal mogę mieć prawo do swojej decyzji.
To nie oznacza:
„Nie obchodzi mnie, co czujesz.”
Może oznaczać:
„Widzę, że jest Ci przykro. I nadal wiem, że tym razem nie chcę tego zrobić.”
To bardzo różne komunikaty.
Można dbać o innych i nie rezygnować z siebie
Być może jedną z trudniejszych rzeczy w relacjach jest zaakceptowanie, że czasami ktoś będzie niezadowolony z naszych wyborów.
Nie dlatego, że jesteśmy nieżyczliwi.
Nie dlatego, że nie zależy nam na innych.
Po prostu dlatego, że nasze potrzeby i potrzeby innych ludzi nie zawsze będą się pokrywać.
Ty możesz chcieć zostać w domu. Ja mogę chcieć, żebyś przyjechała.
Ty możesz odmówić. Ja mogę poczuć rozczarowanie.
I obie te rzeczy mogą być prawdziwe jednocześnie.
Nie musisz zmieniać swojej decyzji tylko dlatego, że jest mi przykro.
A ja nie muszę przestać Cię kochać tylko dlatego, że powiedziałaś „nie”.
Być może warto więc czasami zatrzymać się właśnie w tym miejscu:
„Widzę, że jesteś niezadowolony. I nie muszę od razu tego naprawiać.”
Bo cudze emocje mogą być dla mnie ważne. Ale nie wszystkie są moją odpowiedzialnością.
W gabinecie spotykam osoby, które bardzo dobrze wiedzą, czego potrzebują, ale trudno im przyjąć, że ich wybory mogą komuś nie odpowiadać.
Mówią: Wiem że nie chciałam tego zrobić, ale kiedy zobaczyłam, że jest jej przykro, nie potrafiłam odmówić.”
„Cały czas zastanawiam się, co inni o mnie pomyślą.”
„Kiedy ktoś jest na mnie zły, od razu mam poczucie, że zrobiłam coś nie tak.”
Czasami za tym nie stoi brak wiedzy o własnych potrzebach.
Człowiek może doskonale wiedzieć, czego chce, a mimo to bardzo trudno mu przy tym pozostać, kiedy widzi niezadowolenie drugiej osoby.
Wtedy ważną częścią pracy staje się odkrywanie, że mogę troszczyć się o innych, nie rezygnując z siebie.
Mogę usłyszeć czyjeś rozczarowanie.
Mogę je przyjąć.
Mogę nawet żałować, że ktoś poczuł się źle.
A jednocześnie mogę pozostać przy swojej decyzji.
Bo relacja nie zawsze wymaga, żebyśmy sprawiali sobie przyjemność.
Czasami wymaga, żebyśmy pozwolili sobie być różni.



