Kiedy „poradzę sobie sam/a” przestaje być siłą
„Nie, nie trzeba. Poradzę sobie.”
Mówisz to czasem niemal automatycznie.
Ktoś chce Ci pomóc. Proponuje, że coś za Ciebie zrobi. Pyta, czy czegoś potrzebujesz.
A Ty szybko odpowiadasz:
„Nie, dzięki.”
„Dam radę.”
„To naprawdę nic takiego.”
„Nie chcę Ci robić kłopotu.”
I rzeczywiście — często dajesz radę.
Tylko czasami później jesteś zmęczona/zmęczony, przeciążona/przeciążony albo masz poczucie, że ze wszystkim musisz radzić sobie sama/sam.
A wtedy może pojawić się pytanie: Dlaczego tak trudno Ci przyjąć pomoc, skoro właściwie jej potrzebujesz?
„Przecież potrafię sobie poradzić”
Umiejętność radzenia sobie samodzielnie jest czymś ważnym.
Dobrze jest wiedzieć, że możesz na sobie polegać. Podejmować decyzje. Rozwiązywać problemy. Brać odpowiedzialność za swoje życie.
Samodzielność nie jest problemem.
Trudność może pojawić się wtedy, kiedy radzenie sobie staje się Twoim jedynym sposobem funkcjonowania.
Kiedy proszenie o pomoc zaczyna być odbierane jako słabość. Kiedy trudno Ci powiedzieć:
„Nie wiem, co zrobić.”
„Potrzebuję Cię.”
„Czy możesz mi pomóc?”
Albo kiedy nawet przyjęcie czegoś od drugiej osoby powoduje napięcie:
„Teraz będę jej coś winna/winien.”
„Nie chcę, żeby pomyślała/pomyślał, że sobie nie radzę.”
„Lepiej zrobię to sama/sam.”
Wtedy warto przyjrzeć się temu, co właściwie oznacza dla Ciebie bycie silną/silnym.
Driver „Bądź silny”
W Analizie Transakcyjnej mówi się o driverach — wewnętrznych „przymusach/ naciskach”, które wpływają na to, jak funkcjonujesz.
Jednym z nich jest „Bądź silny”. Może on brzmieć:
„Muszę sobie poradzić.”
„Nie mogę się poddać.”
„Nie mogę pokazać, że jest mi trudno.”
„Powinnam/powinienem być samowystarczalna/samowystarczalny.”
Taki sposób funkcjonowania może być bardzo użyteczny.
Pomaga Ci działać wtedy, kiedy sytuacja jest trudna.
Pozwala zebrać siły.
Nie zatrzymywać się przy każdej przeszkodzie.
Być osobą, na której inni mogą polegać.
Problem zaczyna się wtedy, gdy „Bądź silny” nie zostawia miejsca na coś równie ludzkiego — potrzebowanie drugiej osoby.
Kiedy siła zaczyna oznaczać: „Nie potrzebuję nikogo”
Wyobraź sobie, że masz dużo obowiązków.
Ktoś zauważa, że jest Ci trudno i mówi: „Mogę Ci w tym pomóc.”
Twoja pierwsza reakcja: „Nie, spokojnie. Dam radę.”
Druga osoba ponawia propozycję: „Naprawdę, mogę się tym zająć.”
„Nie trzeba.”
Pomoc zostaje odrzucona. Nie dlatego, że jest Ci niepotrzebna.
Być może dlatego, że samo przyjęcie pomocy uruchamia w Tobie coś nieprzyjemnego.
Może poczucie zależności. Może wstyd. Może przekonanie, że powinnaś/powinieneś być osobą, która daje, a nie tą, która potrzebuje.
I wtedy łatwiej zrobić coś samodzielnie — nawet jeśli kosztuje Cię to znacznie więcej.
To, jak myślisz o sobie i swojej wartości, może mieć wpływ również na to, jak łatwo pozwalasz sobie przyjąć pomoc. O poczuciu własnej wartości pisałam tutaj.
„Nie chcę być ciężarem”
Za trudnością w przyjmowaniu pomocy czasami kryje się również przekonanie:
„Moje potrzeby są dla innych obciążeniem.”
Dlatego nie prosisz. Nie mówisz, że czegoś potrzebujesz. Nie pokazujesz, że jest Ci trudno.
A kiedy ktoś sam zauważa Twoje trudności i chce Ci pomóc, możesz mieć ochotę powiedzieć:
„Naprawdę nie musisz.”
W ten sposób chronisz się przed poczuciem zależności.
Ale jednocześnie możesz odcinać się od ważnego doświadczenia: że czasami możesz oprzeć się na kimś i nadal pozostać sobą.
Siła nie musi oznaczać samotności
Być może prawdziwą zmianą nie jest przejście od:
„Muszę wszystko zrobić sama/sam”
do:
„Potrzebuję innych, żeby sobie poradzić.”
Nie chodzi o to, żeby rezygnować z samodzielności.
Chodzi raczej o możliwość wyboru.
Możesz sobie poradzić sama/sam.
I możesz przyjąć pomoc, kiedy jej potrzebujesz.
Możesz być osobą silną i jednocześnie powiedzieć: „Nie dam teraz rady sama/sam.”
Możesz być osobą, na której inni mogą polegać, i jednocześnie pozwolić sobie czasem przyjąć czyjąś pomoc.
Możesz wiedzieć, jak coś zrobić, a mimo to pozwolić komuś zrobić to za Ciebie.
To nie musi odbierać Ci siły.
A co, jeśli sprawdzisz, co dzieje się w Tobie?
Kiedy następnym razem ktoś zaproponuje Ci pomoc, możesz spróbować nie odpowiadać od razu.
Zatrzymać się na chwilę. I zauważyć:
Co właśnie dzieje się we mnie?
Czy pojawia się ulga?
Czy raczej napięcie?
Czy myśl:
„Nie chcę być zależna/zależny”?
„Nie chcę się narzucać”?
„Powinnam/powinienem poradzić sobie sama/sam”?
A może coś jeszcze innego?
Nie chodzi o to, żeby od razu zmieniać swoje zachowanie.
Czasami pierwszym krokiem jest po prostu zauważenie, że automatyczne „dam radę” nie zawsze jest wyborem.
Czasami jest sposobem, którego nauczyłaś/nauczyłeś się bardzo dawno temu. I być może dzisiaj już nie zawsze jest Ci potrzebny.
W gabinecie psychoterapeutycznym często przyglądam się właśnie takim pozornie zwyczajnym reakcjom.
Bo to, co mówisz: „Nie trzeba, poradzę sobie” może być tylko zdaniem.
Ale może też mówić coś ważnego o tym, jak nauczyłaś/nauczyłeś się być silna/silny, czego nauczyłaś/nauczyłeś się o potrzebowaniu innych i ile miejsca pozwalasz sobie zajmować w relacji.
A może czasami siła nie polega na tym, że zawsze dajesz radę.
Może polega również na tym, że wiesz, kiedy możesz pozwolić sobie pomóc.
Przeczytaj również:
Dlaczego silne osoby najczęściej trafiają na terapię?
O tym, dlaczego osoby, które przez lata świetnie radziły sobie same, czasem dopiero w terapii odkrywają, że nie muszą wszystkiego unosić samodzielnie.



